Energia mocy czy energia haju?

Tak mi dziś od rana lekko, że aż się tym nacieszyć nie mogę ?
Pierwszy raz od bardzo dawna nie słyszałam, jak Andrea wstaje z łóżka, krząta się i szykuje do pracy.
Obudziłam się w momencie, gdy nachylał się nade mną, żeby dać mi buziaka na dowidzenia.

Przecież to ja zawsze przed kurami wstaję.
W zasadzie nie mogę się pozbierać od dwóch, lub trzech dni.
Wczoraj jednak zwróciłam na to uwagę i wiedziałam już, co jest grane.

Aż jedną pełną minutę „ładowałam potoki” i zaaplikowałam sobie MOC.

W pewnym momencie strzeliło mi do głowy, żeby naprawić kilka rzeczy w domu.
W efekcie pod wieczór miałam do sprzatnięcia szpachle, silikon, śrubokręty, papier ścierny, klej na gorąco i inne akcesoria majsterkowicza.

Zawsze tak się dzieje po ładowaniu potoków. Choćbym nie wiem jak bardzo śnięta była, jedna mikrosesja i latam do wieczora jak jakiś odrzutowiec.

Rzeczywiście od piątku lub soboty przestałam ładować potoki i kolejny raz zauważyłam, jak diametralnie zmienia się wszystko wokół.

Piszę o tym, bo dużo się mówi o energii, energiach, takie to modne jest, to bycie na haju, które nie ma absolutnie nic wspólnego z energetyką ciała i przepływem „prądu” w ciele, a to on, ten prąd wychodzacy z generatora odpowiada za właściwą synchronizację z odpowiednim sektorem w przestrzeni.

Ten haj tak naprawdę wydłuża drogę do manifestacji pragnień. Sprawdziłam to tysiące razy, czytałam o tym w wielu książkach, wszyscy Ci, którzy praktykują z sukcesami tworzenie rzeczy, wiedzą, że emocje są największym przeszkadzaczem.
Wszystkie moje dziewczyny doskonale pamiętają moje słowo: BEZNAMIĘTNIE.
Wtedy się dzieje.

Jakoś intuicyjnie odpychałam zawsze od siebie wzbudzanie w sobie różnych uczuć po to, żeby w tym stanie „slajdować”. Nawet Zeland pisze wyraźnie, żeby oddać radość i te wszystkie uniesienia aniołowi czy komu tam chcemy, bo to ogromny potencjał energetyczny, który narusza równowagę w naturze.

Manifestowanie rzeczy polega na konstatacji nowej rzeczywistości, nie na egzaltowaniu się w jej starej wersji.
Konstatacja… tylko i wyłącznie. Działa niezawodnie.

Osobiście nie wierzę w anioły i w wiele rzeczy tak naprawdę nie wierzę. Jestem ścisły umysł i wyniki się dla mnie liczą. A ja te wyniki mam i ostatnio dzieje się u mnie coraz więcej. Do tego stopnia, że muszę bardzo uważać na to, jak formułuję swoje myśli.
W każdym razie, kiedy zna się mechanizm, zabawa jest przefajna, gdy rzeczy manifestują się natychmiast. Jest nas coraz więcej ❤️

Miłego popołudnia ludkowie ?

Recommended2 recommendationsPublished in Rozwój

Related Articles

Responses

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *