Paszport dla zakeczupowanych

Andrea przyjechał dziś do domu na obiad i wchodząc po schodach na piętro, żeby się odświeżyć i włożyć piżamę, poprosił, abym mu przypomniała, że ma mi do powiedzenia bardzo ważną rzecz.

Nie musiałam mu nic przypominać, bo gdy zszedł do kuchni, sam zaczął…
-Kochanie, wyrwałem dla nas tydzień na wakacje! Jedziemy w Dolomity!

Ile w tym było radości. Ja wiem, jak on uwielbia tamte strony. Miał tam kiedyś dom i gdy tylko miał możliwość, wyjeżdżał, żeby odpocząć.

Opisał mi gdzie dokładnie chce, żebyśmy pojechali i rezerwację hotelu zostawił mnie. W pewnym momencie znieruchomiał.

-Kurczę, to będzie ferragosto, a chcą wprowadzić paszporty covidowe od 6-go. No nic, póki co, dowiedz się, co i jak.

Ja na to:
-Kochanie, jeśli wprowadzą paszporty, to Ty przecież możesz jechać. Odpoczniesz, zobaczysz swoje ukochane miejsca, a ja tu w domu na Ciebie zaczekam.
Andrea:
-Mam na wakacje jechać sam??? Albo razem, albo nigdzie.
Ja:
-W każdym razie ja podzwonie i się dowiem, jak sprawy stoją. Jest mi przykro z tego powodu.
Andrea:
-A mnie nie jest przykro. Jestem wkur…ny, że tak się ludzi dyskryminuje. Jeden lepszy, drugi gorszy.
Ja:
-Po obiedzie sprawdzę wszystko, a teraz siadamy do stołu.

Andrea zjadł i poszedł się położyć. Czułam, że zaczyna mnie dołować ta sytuacja. Zbierało mi się na płacz. Nie dlatego, że dzieje się cyrk na świecie, ale dlatego, że Andrea teraz, kiedy może wreszcie pojechać na wymarzone wakacje, nie pojedzie, bo ja się nie zakeczupowałam.
Co wcale nie znaczy, że zamierzam to zrobić. Dopóki mam wybór, będę obserwatorem.
Z drugiej strony, jego postawa mi się bardzo podoba. On poleciał najszybciej jak się dało po dwie dawki, ze względu na swoją pracę. I mimo, że nic się nie zmieniło w jego życiu, nadal musi nosić maski, jak każdy, trzymać dystans itd.

Gdy już sjesta się skończyła, Andrea wrócił do biura, a ja zadzwoniłam do hotelu w Trentino.
Miły pan poinformował mnie o kosztach i o tym, że jako niezakeczupowana nie mogę korzystać z restauracji i baru, ale o resztę się dowie w stowarzyszeniu hotelarzy, bo nie zdążył wcześniej się zainteresować. Umówiliśmy się, że zadzwonię dziś wieczorem, ale pan był na tyle uprzejmy, że oddzwonił mi dosłownie po kilku minutach i mówi tak:

Jeśli jest Pani “niezakeczupowana” to pozostaje jedynie odpłatne wykonywanie testów co 48 godzin w pobliskim laboratorium medycznym.
Ja:
-Nawet nie ma o czym mówić, żadnych testów robić nie będę.
Hotelarz:
-W takim razie nie może Pani wejść do restauracji, ani do baru. Może Pani przebywać jedynie na terenie pokoju.
Ja:
-Ok, czyli przyjechać możemy, a że mi jeść nie dacie, to już nie jest żaden problem. Bardzo dziękuję za zaangażowanie i życzę przyjemnego popołudnia.
Hotelarz:
-Dziękuję również, pozdrawiam.

Czyli mogę jechać na wakacje. Mam tyle jedzenia liofilizowanego, że sam Hermaszewski by mi mógł pozazdrościć. Jestem zadowolona, bo problem się rozwiązał w najlepszy z możliwych sposobów. Nie muszę dźwigać, bo lekkie to jest, mało miejsca zajmuje, na dodatek jem to już 7 rok dzień w dzień i nie muszę zmieniać swoich przyzwyczajeń. Bajka.

Tak więc, dołek się rozproszył. Trzeba było tylko postawić się w 100% na pozycji obserwatora wydarzeń, bez emocji, a ciekawością i w oczekiwaniu na dobry finał.

Jestem szczęściarą, bo mimo, że Mój Andrea jest moim totalnym przeciwieństwem, ma drastycznie inne podejście, to bardzo szanuje moje wybory i vice versa. On ma keczup, ja nie. On ma paszport, ja nie. Wszystko się da załatwić, gdy się chce.
Poza tym pobyt miał nas kosztować z pełnym wyżywieniem ponad 1600 euro, a w obecnej sytuacji, być może zapłacimy nawet o połowę mniej.

A więc gdy tak teraz na to wszystko patrzę, wiem, że ta sytuacja była już zaplanowana w tym wariancie rzeczywistości. Widzę teraz dokładnie, jak wszystkie sytuacje po kolei się zazębiają i nie mogło wyjść inaczej. Nie opisałam tutaj wszystkich okoliczności, ale aż mam teraz ciarki, gdy to piszę. Jak to jest idealnie “wycyrklowane”, że jestem w tym miejscu i w tym czasie.

Cóż mogę dodać? Amalgamat! “Mój świat troszczy się o mnie i wszystko idzie tak, jak trzeba” 🙂

Recommend0 recommendationsPublished in Rozwój

Related Articles

Responses

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *