Priorytety się zmieniają

Kiedy luksus nie był moją codziennością, zachłystywałam się każdym jego przejawem.

Dzisiaj największym luksusem dla mnie byłaby jakaś szopa na dzikiej wsi. Żeby tylko móc połazić po chaszczach i boso po trawie.

Mogę to zrobić w każdej chwili, ale nie na swoim. Mieszkam w bloku.

Takie to wszystko dziwne. Kiedy mieszkałam na wsi, chciałam do betonowego miasta. Teraz na odwrót. Ale dzisiaj nie cierpię, po prostu mam marzenie, bez zawyżania poziomu ważności. Dzisiaj mam wewnętrzny spokój i już nigdzie mnie nie nosi.

Na zdjęciu talerz z kaczką, podczas kolacji Club 6 w Wierzynku, w Krakowie.

Ładne zastawy mają 😂😂😂

Recommend0 recommendationsPublished in Sukces

Related Articles

Responses

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *